
Drugi rok. Rafał. W MDKu pracowałem tylko do wakacji. Na całe wakacje udało mi się wyjechać za granicę. O ile podreperowałem się finansowo, lato nie zmieniło nic jeśli chodzi o rozwój mojej osobowości jako geja. Nic tam nie "zaszło". Spoważniałem trochę. Nabrałem bardziej męskiego wyglądu, moja waga przekroczyła wreszcie magiczne 65 kg, o co od dawna walczyłem, a co i tak przy wzroście 178 dalej nie było zbyt dużym osiągnięciem. Ale już nie byłem tak tragicznie chudy. W tym czasie zacząłem, jak chyba większość studentów, udzielać korepetycji. Dojeżdżałem do Rafała, który był w 3 klasie liceum, tyczkowatego szatyna, wyższego ode mnie. Od pierwszego dnia rozumieliśmy się bez słów. Nie mam na myśli tego, że był gejem - tego do dziś nie wiem. Chodzi mi o to, że staliśmy się sobie bliscy, ciągle śmialiśmy się z różnych dowcipów, usiłowałem go czegoś nauczyć, ale nie wychodziło mi to za bardzo. "Nieszczęście" nastąpiło pewnego ciepłego dnia, gdy Rafał na lekcję przyszedł w krótkich spodniach. Oczywiście siedzieliśmy na sofie tuż obok siebie, tak że nasze kolana co chwilę się stykały. Jestem przekonany, że Rafał świadomie się do mnie przyklejał. Powiedziałem mu: "słuchaj, w takich warunkach nie da się uczyć". A on wybuchnął śmiechem i powiedział przewrotnie "dlaczego?" Miał cudowny uśmiech. Położyłem mu dłoń na jego nagim kolanie i powiedziałem: "dlatego!". Tylko na to czekał. Wiedziałem zresztą. Oczywiście nic nie nastąpiło wtedy, bo byliśmy na lekcji, i jego rodzice byli w pobliżu, ale później zaprosił mnie, gdy nikogo nie było w domu na oglądanie filmów na video... można się domyślić jakich. Między nami z czasem stworzyła się bardzo trwała więź, taka prawdziwa męska przyjaźń. Tyle, że od następnego semestru kazałem mu znaleźć sobie innego korepetytora... Ale spotykaliśmy się nadal. Przejście na stronę następną: Odkrywam siebie - III i IV rok studiów Powrót na stronę główną: |